Fast foody
Fast foody

Fast foody

Lekarze - diabetycy biją na alarm! Dieta naszych dzieci to coraz częściej tzw. „śmieciowe jedzenie” czyli Fast food’y. Frytki, hamburgery i cocla-cola na dobre zagościły w ich menu. Jeżeli rodzice nie przejmą jadłospisu dzieci w swoje ręce grozi nam prawdziwa epidemia otyłości.

Nawyki żywieniowe kształtują się już pierwszych latach życia. Zadbajmy więc oto aby dzieci nauczyły się jeść z głową. To prawdziwa inwestycja w przyszłość. Śmieciowe jedzenie, które podaje się już kilkulatkom to przede wszystkim źródło niezdrowych tłuszczy i cukru. Dla porównania: sto gramów frytek to 560 kcal, ta sama porcja ziemniaków tylko 60. Przy czym blisko 40 % kaloryczności tych pierwszych to tłuszcz. Dodatkowo niektóre bary, specjalizujące się w Fast food’ach, smaży swoje potrawy przez kilka dni na tym samym oleju. Więc nie dość, że potrawy kaloryczne, to są również bardzo niezdrowe. Gdyż tłuszcz odgrzewany kilkukrotnie uwalnia szkodliwe dla zdrowia substancje, które wpływają niekorzystnie na poziom złego cholesterolu. A to może prowadzić do miażdżycy i ma działanie rakotwórcze.

Fast foody - czyli otyłość na skróty

To nie koniec skutków jedzenia tzw. „śmieciowego jedzeni” (z ang. junk food). Jak wykazały badania ich nadmierne spożywanie to najszybsza i najkrótsza droga do otyłości. Po kolejnym takim kalorycznym obiadku, możemy się spodziewać szybkiego przyrostu tkanki tłuszczowej, choroby wieńcowej serca oraz niektórych odmian nowotworu układu pokarmowego. Czy teraz już odmówisz swojemu dziecku hamburgera zamiast domowego obiadu?! Nie?! To idziemy dalej. Wiedz że jedzenie to jest także źródłem soli, oraz cukry. Czyli produktów niosących miano białej śmierci. Wiadomo- sól zatrzymuje w organizmie wodę, podnosi ciśnienie krwi i wpływa niekorzystnie na układ krążenia oraz nerki. A cukier, no cóż, może być przyczyną cukrzycy i próchnicy zębów. „Jedzenie śmieciowe” jest bogate niestety tylko w niezdrowe składniki. Na próżno szukać tam witamin i innych składników mineralnych. Tyczy się to także sałatek, które podawane są z sosami majonezowymi robionymi z tłuszczu. Dodatki do mięs w postaci bułek, są produkowane wyłącznie z mąki pszennej. Zawierają one sporo cukru, za to pozbawione są witamin z grupy B, oraz poprawiającego trawienie błonnika. Przez to jedzenie to jest jeszcze bardziej ciężkostrawne. Jak dowiodły badania, jedzenie to uzależnia. Ma to duże znaczenie w przypadku dzieci. Już teraz w Stanach Zjednoczonych 400 tysięcy osób rocznie umiera na schorzenia będące następstwem niewłaściwej diety i braku dbałości o swoją wagę. Wszystkim niedowiarkom poleca się film „Super Size Me” (tytuł odnosi się do popularnego w USA rozmiaru hamburgerów). Jego twórca przez cały miesiąc żywi się wyłącznie „śmieciowym jedzeniem”. Efekt końcowy jest widoczny gołym okiem. Bohater nie tylko przytył, ale jak pokazały badania jego wyniki uległy znacznemu pogorszeniu. Zaczął go też gnębić liczne dolegliwości takie jak podwyższony cholesterol, bóle głowy, czy spadek libido i złe samopoczucie. Film może i jest trochę przerysowany, ale daje wyraźny obraz skutków ubocznych menu składającego się z takiego jedzenia.

Jeśli fast food to tylko sporadycznie

Oczywiście sporadyczne zjedzenie, frytek, czy hamburgerów nie spowoduje natychmiastowej otyłości. Kluczem do sukcesu, jak w wielu przypadkach, jest umiar i edukacja dzieci. Nawet najmłodsze maluchy muszą wiedzieć jak niezdrowe jest jedzenia Fast food’ów. Od początku wpajaj maluchowi zasady zdrowego żywienia. Być może wkrótce zmieni się także podejście samych producentów „śmieciowej żywności”. Coraz większe zamieszanie wokół tego problemu wywołały zmiany w samych barach oferujących Fast Food’y. Karta dań stała się bardziej różnorodna, znajdziemy w niej między innymi sałatki bez tłustych sosów. Więc jeżeli już zdecydujesz się na taki niezdrowy obiad, to na prawdę niech to będzie sporadycznie. Wybieraj renomowane bary, w nich przywiązuje się większa uwagę do przyrządzanych dań, niż w barze za rogiem. Po takiej niezdrowej uczcie wynagrodź swojemu organizmowi wywołane szkody, większą ilością sałatek, owoców i ryb.

dr inż. Anna Harton

Zakład dietetyki SGGW w Warszawie
Pytanie do eksperta
Partnerzy

Braki flash player !!!

O NAS | KONTAKT | REKLAMA
copyright © 2009 Inspirander Media Sp. z o.o.